<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="10.000 kilometrw od Polski"> 
<author_1=Dr M. Cegielski>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press>
<year="1953">
<month="9">
<date=1953-09-27>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Jestemy oddaleni od duych orodkw, nie mwic ju o tym, e od kraju dzieli nas 10.000 kilometrw. Wiadomoci o tym, co si dzieje w wiecie, a nawet w Korei, docieraj do nas rzadko i z duym opnieniem. Gazety z kraju przychodz sprzed dwu miesicy. Jedynym rdem wiadomoci ze wiata jest radio. Towarzysze koreascy suchaj Phenianu  my staramy si co dzie zapa dziennik wieczorny po rosyjsku z Chabarowska. Wiadomoci usyszane poprzedniego wieczora podaje si nastpnego ranka przy wsplnym niadaniu.
W wiecie bywaj tylko nasi zaopatrzeniowcy. Co kilka tygodni intendent i kierowcy odbywaj kilkusetkilometrow, cik i niebezpieczn ze wzgldu na cige naloty (pisane przed zawarciem rozejmu  przyp. red.), drog do baz zaopatrzenia. Przywo nam stamtd uzupenienie lekw i materiaw, benzyn do samochodw i agregatw, wiee jarzyny i owoce urozmaicajce nasze konserwowo-ryowe menu. No i to, na co najbardziej czekamy: listy z kraju! Z ich opowiada po powrocie poznajemy bliej Kore, gdy nasz bezporedni kontakt ogranicza si tylko do najbliszych okolic doliny.
Stykamy si z ludnoci kilku okolicznych wiosek. Ich mieszkacy przychodz do nas po porady lekarskie, spotykamy ich w drodze na oddziay. Mieszkaj w chatach krytych som, budowanych z niewypalanej gliny i belek. W dwu izbach sprztu jest niewiele: maty, kuferki z odzie, ry i kukurydza w woreczkach, troch naczy. Drzwi i okna okleja si papierem. Do izb wchodzi si zdejmujc na progu obuwie. Trzecia izba to kuchnia; ma palenisko na zewntrz a przewody dymowe z niego biegn pod ca chat, ogrzewajc od spodu glinian podog. Waciwy komin jest znowu na zewntrz, z drugiej strony chaty.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>

